niedziela, 27 lipca 2014

Limoncello po polsku

Dziś,  krótko,  wyłączenie przepisowo. Jeśli robicie domowe nalewki , ten pomysł powinien Wam przypaść do gustu. Łatwa,  idealna na lato i pyszna!
Na poczatek oberwalam listki z 6 gałązek mięty i zalałam w duzym słoju litrem spirytusu. Postalo kilka dni na oknie, wyjęłam miętę, wrzuciłam 4 pokrojone cytryny i znów zostawiłam na jakieś dwa tygodnie. Później już tylko wycisnelam cytryny,  dolalam syrop cukrowy (1, 5 litra wody + szklanka cukru), wymieszalam i gotowe!  Pewnie powinno jeszcze postać,  żeby się przegryzlo, ale my testowalismy od razu. Z lodem rewelacja!  Oczywiście proporcje jak to w moim gotowaniu są dość swobodne,  może być slodsze, ale moim zdaniem tak jest całkiem nieźle.  Polecam!

środa, 23 lipca 2014

Podróż czas zacząć

Przygotowania do wyjazdu zwykle pochłaniają nieco czasu, a jak się okazuje czasem i energii oraz nerwów.  Plan jest dosyć prosty, trasa niezbyt skomplikowana,  ale ma przebiegać przez Słowację.  Wlasciwie miała przez nią przebiegać do wczoraj.  Jadąc do obcego kraju samochodem, warto zorientować się w przepisach w nim obowiązującym.  W Polsce samochód musi być wyposażony w gasnicę i trójkąt ostrzegawczy.  Wiadomo. Poza tym zawsze wożę apteczkę i to też nie jest dla nikogo zaskakujące.  Ale okazuje się,  że co kraj to obyczaj.  Najbardziej zaskoczyla mnie właśnie Słowacja.  Poza przedmiotami dość oczywistymi jak koło zapasowe,  klucz do jego wymiany, linka holownicza, trójkąt,  podnośnik,  pojawiają się na przykład bezpieczniki, komplet zapasowych żarówek, kamizelka ostrzegawcza POMARAŃCZOWA (próbowałam nawet taką znaleźć,  ale nasze sklepy oferują żółte,  taką zresztą mam w samochodzie). Ale to wszystko dałoby się ogarnąć,  poległam na apteczce, której zawartość jest ściśle sprecyzowana. Bandaże,  plastry itp. są ściśle opisane co do ilości,  ale też wymiarów!  Ustnik do wentylacji zastępczej,  gumowa opaska konkretnej długości,  chusty foliowe i bawełniane to tylko niektóre z wymaganych "akcesoriów". Uznaliśmy więc, że łatwiej ominąć Słowację:-)

wtorek, 22 lipca 2014

http://www.fundacjakasisi.pl

O zambijskim wolontariacie

Moja przyjaciółka wyjechała w tym roku na wolontariat do Zambii. Podziwiam chęci, odwagę trochę też, ale przede wszystkim jej wielkie serce dla dzieciaków, ktorymi się opiekuje.  Idąc śladem organizacji, która w pewien sposób objęła opiekę czy też patronat nad tamtejszym sierocincem, zajrzalam na jej stronę.  Organizacja dość znana, bo promowana przez Szymona Hołownię, ale do tej pory jakoś umknęły mi szczegóły jej działalności. Teraz wiem już więcej i zdecydowałam się na zdalną adopcję jednego dziecka.  Postanowiłam, że nie będę wybierać sama, jest tam opcja "pozwól dziecku znaleźć siebie" i właśnie z niej skorzystałam. Okazuje się, że wystarczy 25 zł,  aby dziecko mogło przeżyć cały miesiąc.  Jeśli dorzucimy kolejne 25 zł,  będzie miało również pieniadze na szkołę, za 100 zł miesięcznie ma zapewniony byt, naukę i opiekę medyczną.  Biorąc pod uwagę różne nieprzemyslane, drobne,  często niepotrzebne wydatki, nie ma się nad czym zastanawiać!  Właściwie ten pomysł chodził mi po głowie od dawna, teraz jednak znalazło się miejsce,  w ktorym mam pewność, że pieniądze rzeczywiście trafią do dziecka. Fajne jest też to, że dziecko może mieć więcej "rodziców adopcyjnych" i w ten sposób ma większe szanse na w miarę normalne dzieciństwo,  może powinnam raczej użyć określenia w miarę dostatnie,  bo trudno mówić o normalności,  jeśli dziecko jest w sierocincu.  Poza tym tworzą się sympatyczne grupy rodziców opiekujacych się tym samym dzieckiem.  Takie inicjatywy warto popierać, toteż z przyjemnością zamieszczam na moim blogu link do Kasisi, zagladajcie, pomagajcie jak możecie. Liczy się każda złotówka.

niedziela, 20 lipca 2014

Trochę urlopowo

Ostatni tydzień spędziłam na działce,  którą uwielbiam i dzięki której stwierdziłam jakiś czas temu, że jestem uzależniona od pracy.  Zamiast siedzieć w basenie i czytać, ciągle odkrywałam rzeczy, które trzeba zrobić natychmiast! Oczywiście poczytałam, wreszcie nadrobiłam zaległości.  I od razu mogę polecić"Tunel", którego ciągle nie mogłam przeczytać,  bo były ważniejsze lektury. A tu w końcu berlinska historia z różnych punktów widzenia.  Wprawdzie nie doczekałam się rozwiazanania pewnej sprawy,  która mnie intrygowala, ale z przyjemnością przeczytam kolejną książkę pani Magdaleny Parys, która ma się ukazać na jesieni.  Sięgnęła m też po najnowszą "Prowincję. .." Kasi Enerlich. Tam jak zwykle znalazłam wątki,  które są mi bliskie.  Spotkałam tam też pewien przepis,  który okazał się nie być moim autorskim pomysłem.  Od pewnego czasu rozsmakowałam się w kawie z dodatkiem cynamonu, imbiru, kardamonu, wanilii itp. Parzę ją w kawiarce i piję słodką,  bez mleka.  Znajomi często się jej domagają.  Okazuje się jednak, że istnieje podobny, prawie identyczny przepis. Wprawdzie sposób przyrządzania jest nieco inny, ale podejrzewam, że smak podobny.  W kazdym razie polecam.
Porwało mnie też zbieranie ziół,  ktorych na działce mam sporo.  Mam specjalnie założony zielnik, ale też ciągle odkrywam miejsca, w których rosną różne cuda natury. Zadziwia mnie to nieustannie.  Zresztą natura w ogóle zadziwia.

wtorek, 8 lipca 2014

Na dobry początek...

Pomysł na założenie bloga dojrzewał we mnie już od pewnego czasu,  jednak zawsze było coś ważniejszego, pilniejszego. Ale w końcu jestem!
Mam na imię Karolina,  pracuję w branży edukacyjnej i choć lubię swoją pracę,  mam ochotę na pewną odmianę. Czy mi się to uda? Zobaczymy...
Chciałabym podzielić się z Wami, Osobami, ,które będą miały ochotę poczytać,  o czym piszę,  kilkoma moimi pasjami. Będzie więc o literaturze,  podróżach,  muzyce,  ale z pewnością pojawi się też jakiś wątek kulinarny.
Zapraszam Was do mojego świata!

CIASTO BANANOWE, CZYLI AMERYKAŃSKI BANANA BREAD

<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3531774490397217"      crossori...