poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Bezowe delicje

Jakiś czas temu wypatrzyłam w pewnej warszawskiej cukierni ciekawe ciastko, które postanowiłam zrobić w nieco zmienionej wersji, czyli jak zwykle po swojemu.

Na początek przygotowałam kruche ciasto na babeczki:
10 dag masła
2 żółtka
0,5 szklanki cukru
1,5 szklanki mąki

Zagniotłam ciasto, schłodziłam je w lodówce i wykleiłam nim foremki i nakłułam widelcem. Podpiekłam je w nagrzanym piekarniku do lekkiego zezłocenia. Następnie wypełniłam foremki pokrojoną na kawałki gruszką, którą skropiłam sokiem z cytryny i przygotowałam masę bezową (http://gotowa-na-swiat.blogspot.com/2015/06/bezy.html). Pokryłam nią owoce i upiekłam w lekko uchylonym piekarniku w temperaturze 150 stopni. 
A efekt był taki:



Letnie koktajle

Lato to świetna pora na eksperymentowanie ze smakami koktajli. Uwielbiam wszelkie owoce, więc i w tej postaci chętnie je spożywam. Można do nich użyć różnych owoców, które akurat mamy w domu, ale warto też wzbogacić je listkami mięty, natki pietruszki, szpinaku czy dowolnymi ziołami.

NA zdjęciu widać kiwi, pomarańcze, banany i jabłka z dodatkiem mięty.  Dodałam też odrobinę jogurtu. To jedna z opcji.
Wczoraj wykorzystałam jabłka, gruszki, renklody i natkę pietruszki. Tym razem zdecydowałam się na dodatek wody. Można też użyć mleka zwykłego lub roślinnego. Lubię też wersję z samych jabłek i natki - smakuje trochę jak koktajl z kiwi. Oczywiście ilość płynu zależy od owców jakich używamy i jaką konsystencję preferujemy.
Dziś wykorzystam jabłka i truskawki, ponieważ na krzaczkach pojawił się jakimś cudem kolejny plon w tym roku.  Oczywiście nigdy nie dodaje cukru, wystarczy ten naturalny.
Moim ulubieńcem jest jednak napój, do którego używam szpinaku (szpinak, jabłko, banan, siemię lniane, woda).

Wykonanie koktajli nie wymaga wiele czasu, a z pewnością ich spożywanie jest bardzo korzystne dla naszego zdrowia.




Buraczane ciasto czekoladowe

Lubię eksperymentować, więc w mojej kuchni poza ciastem marchewkowym musiały się w końcu pojawić wypieki z innych warzyw. Wypróbowałam ciasto fasolowe, które niekoniecznie przypadło do gustu mojej rodzinie, ale buraki podbiły nasze serca. Zresztą to warzywo jest u nas mile widziane w różnych postaciach: barszczu, soku, sałatki z serem kozim, "burakoburgerów" czy zwykłej jarzynki.

Na ciasto potrzebujemy:
3-4 ugotowane buraki starte na grubej tarce
szklanka oleju
4-5 jajek
250 g mąki
2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia
100 g dobrego, ciemnego kakao
cukier waniliowy lub ekstrakt waniliowy
300 g cukru

czasem trzeba dodać nieco więcej oleju, zależy na jakie trafimy buraki.

Buraki miksujemy z olejem i jajkami. Stopniowo dodajemy pozostałe składniki wcześniej wymieszane w drugiej misce. Do ciasta można dodać także kawałki czekolady, ja jednak uważam, że jest to zbędny składnik.
Masę przekładamy do formy i pieczemy w nagrzanym piekarniku ok. 60 minut. Po wystudzeniu wypiek można polać ulubiona polewą, ale moim zdaniem jest to zbędne.

SMACZNEGO!


Suszymy pomidory

Suszone pomidory goszczą na moim stole i w ogóle w kuchni właściwie każdego dnia. Używam ich do gotowania, do śledzi, do sałatek, pieczenia chleba czy chociażby na kanapkę. Korzystając z ostatnich dni wakacji, zabrałam się za przygotowanie solidnej porcji.

Na pobliskim bazarze kupiłam pomidory gruntowe, takie bardziej podłużne, niektóre przypominające paprykę. po umyciu pokroiłam je na zgrabne cząstki i rozłożyłam na blachach  wyłożonych papierem do pieczenia. Wykorzystała też kratki i wszystkie płaskie formy. Niestety pogoda trochę pokrzyżowała moje plany. Przez dwa pierwsze dni pomidory suszyły się na słońcu, przykryte delikatną firanką. Niestety później się ochłodziło i zaczął padać deszcz, więc suszenie musiał dokończyć piekarnik. Wstawiłam wszystkie blachy i kratki do środka, ustawiłam temperaturę na ok. 100 stopni Celsjusza i lekko uchyliłam drzwiczki. Użyłam do tego grubej, drewnianej łyżki, która zapewniła odpowiednie rozszczelnienie piekarnika. Ten sam patent stosuję, gdy piekę bezy.

Pomidory pięknie się dosuszyły. Trzeba jednak uważać, aby ich nie przesuszyć, bo stracą swoje walory smakowe. Następnie podzieliłam je na porcje i włożyłam do słoiczków. Każdy wzbogaciłam przyprawami: czosnkiem, bazylią, rozmarynem i zalałam olejem. Część pomidorów zamroziłam, wystarczy później je rozmrozić, włożyć do oleju po poprzedniej porcji i po kilku godzinach są gotowe do spożycia.

Przygotowanie takich specjałów wymaga trochę czasu, ale daje też wiele satysfakcji. Akurat jest dobry czas na to, gdyż znów zbliżają się upalne dni, może będziecie mieć więcej szczęścia i uda się wszystko ususzyć na słońcu. Polecam gorąco. Swoich już używałam do faszerowania papryki, ale o tym w następnym poście(http://gotowa-na-swiat.blogspot.com/2016/08/faszerowana-papryka-nieco-inaczej.html).



Gołąbki z soczewicą

Młoda kapusta zachęciła mnie do przygotowania delikatnych gołąbków. Nie chciałam jednak, aby była to tradycyjna mięsna potrawa, ale coś lekkiego w sam raz na lato.

Na początek ugotowałam czerwoną soczewicę. Myślę, że zielona byłaby tak samo dobra, akurat czerwona miałam w domu.

Delikatnie zdjęłam kilka zewnętrznych liści. Były bardzo duże, więc podzieliłam je na mniejsze części, ponieważ chciałam uzyskać małe przekąski na dwa, trzy "gryzy".  Następnie zanurzyłam liście we wrzątku. Gdy zmiękły, osuszyłam je na ręczniku papierowym.

Wróciłam do farszu. Podsmażyłam drobno pokrojoną cebulę i wymieszałam ją z soczewicą. Doprawiłam solą i pieprzem. I już, farsz gotowy.

Nadziałam liście, spięłam wykałaczkami i lekko obsmażyłam. Można do nich przygotować ulubiony sos, ale u mnie w domu największe powodzenie mają takie w sosie własnym.

Sądzę, że to ciekawa alternatywa dla klasycznych gołąbków, które oczywiście tez bardzo lubię.

SMACZNEGO!


Biały ser z czarnuszką i solą himalajską

Kiedyś jadałam częściej domowy ser, ale nigdy nie robiłam go samodzielnie. W tym roku postanowiłam spróbować swoich sił w tej dziedzinie. Okazało się, że to bardzo proste i bardzo, bardzo smaczne.

Wystarczy mleko i coś do jego zakwaszenia, np. cytryna, kwasek cytrynowy itp. Ja użyłam octu jabłkowego, który "wyprodukowałam" w zeszłym roku i teraz z przyjemnością go używam.

Na moją porcję przeznaczyłam dwa litry mleka, trochę octu i przyprawy. Wprawdzie sól himalajska nieco zabarwiła ser na różowo, ale nie pozbawiło go to walorów smakowych.

Podgrzałam mleko w garnku. Gdy zaczynało się gotować, dodałam octu. Najpierw odrobinę, później jeszcze trochę, aż zaczęły wytracać się grudki, a pozostająca pod nimi woda, stała się niemal przezroczysta.

Przelałam zawartość garnka przez pieluchę rozłożona na durszlaku, trochę odcisnęłam i zostawiłam, aby nadmiar wody sam spłynął. Dodałam przyprawy. Lekko uformowałam ser. Gdy przestygł, przełożyłam do miseczki, w której uzyskał ostateczny kształt.

Zniknął dość szybko, więc do dla niego chyba najlepsza rekomendacja.


Faszerowana papryka nieco inaczej

Zabrałam się za to danie trochę przypadkowo, kiedy robiłam zakupy, na stoisku z warzywami "przemówiła" do mnie papryka. Tak na mnie patrzyła i pięknie pachniała, że postanowiłam zrobić z niej użytek. Akurat teraz jest na nią sezon, jest przystępna cenowo, więc warto z tego skorzystać.

Początkowo myślałam o klasycznym farszu z mięsa mielonego, ale ostatecznie zapomniałam owo mięso kupić. Po powrocie do domu nie miałam ochoty na ponowne zakupy, więc skorzystałam z zawartości lodówki. Miałam tam kawałek piersi kurczaka. Pokroiłam ją w niewielką kostkę i podsmażyłam z przyprawami i suszonymi pomidorami (http://gotowa-na-swiat.blogspot.com/2016/08/suszymy-pomidory.html). Gdy mięso lekko się zarumieniło, dodałam sporo ryżu i wszystko podlałam bulionem. Przykryłam patelnię i oczekiwałam na efekt. Od czasu do czasu jeszcze dodawałam nieco rosołu, aby ryż dobrze napęczniał. Doprawiłam jeszcze odrobinę kuminem, który ostatnio bardzo mi odpowiada.

Papryki umyłam, odkroiłam "czapeczki" z ogonkiem i wydrążyłam gniazda nasienne. Włożyłam do środka farsz, przykryłam "czapeczkami" i zapiekłam w piekarniku. Farsz w połączeniu z papryką stracił trochę intensywności, więc, jeśli lubicie bardziej wyraziste smaki, pamiętajcie, aby dodać więcej przypraw.

Smacznego!

Przed upieczeniem...

I gotowe do zjedzenia...


W letnim klimacie

Po dość długiej przerwie dołączam kilka nowych przepisów i innych postów letnich. Na począ
tek zachęcam do grzybobrania, oczywiście w doświadczonym towarzystwie. A później mogą być pierogi, sosy, duszone czy marynowane przysmaki.


CIASTO BANANOWE, CZYLI AMERYKAŃSKI BANANA BREAD

<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3531774490397217"      crossori...