Dziś dzień tortowy, a więc przy okazji kilka moich wcześniejszych... trudno nawet powiedzieć, że wypieków. A wszystko zaczęło się od tego, że nie mogłam znaleźć tortu, jaki sobie wymyśliłam. Wtedy postanowiłam spróbować swoich sił, efekt może nie był do końca idealny, ale bliski tego, co chciałam osiągnąć. Od tej pory właściwie nie kupuję gotowych tortów. Przynajmniej mam pewność, co znajduje się w środku (oczywiście w miarę możliwości). Poza tym mam możliwość zrobienia deseru, który pasuje do konkretnej osoby. A dodatkową zaletą jest zabawa i przyjemność, którą daje mi to zajęcie.
sobota, 31 stycznia 2015
piątek, 30 stycznia 2015
Nastrojowo
Zamykam oczy
I już Cię nie widzę,
Znikasz,
A ja mogę spokojnie iść dalej
I wreszcie myśleć o sobie.
I już Cię nie widzę,
Znikasz,
A ja mogę spokojnie iść dalej
I wreszcie myśleć o sobie.
środa, 28 stycznia 2015
Radosna zapiekanka
Dziś obiad na szybko.
Ugotowalam ziemniaki w mundurkach, obrałam, pokroiłam w plastry i ułożyłam w naczyniu żaroodpornym. Posypałam je ciecierzycą (wcześniej ugotowaną, ale może być też gotowa ze słoika), pokrojonymi pieczarkami, przyprawilłam solą i pieprzem. Całość zalałam sosem przygotowanym z masła, mleka, odrobiny śmietany i mąki oraz startego sera. Sos posypałam bazylią. Zapiekłam na złoty kolor i ... właściwie od razu mogłabym robić następną zapiekankę;-)
Ugotowalam ziemniaki w mundurkach, obrałam, pokroiłam w plastry i ułożyłam w naczyniu żaroodpornym. Posypałam je ciecierzycą (wcześniej ugotowaną, ale może być też gotowa ze słoika), pokrojonymi pieczarkami, przyprawilłam solą i pieprzem. Całość zalałam sosem przygotowanym z masła, mleka, odrobiny śmietany i mąki oraz startego sera. Sos posypałam bazylią. Zapiekłam na złoty kolor i ... właściwie od razu mogłabym robić następną zapiekankę;-)
wtorek, 27 stycznia 2015
Hreczniaki (specjalnie dla Małgosi J.:-)
Dziś oprócz pączków testowałam kolejny zasłyszany kiedyś przepis. Hreczniaki robi się z prażonej kaszy gryczanej, ale ja użyłam białej, bo taką zdecydowanie bardziej lubię.
Tak więc ugotowałam na sypko 300 g kaszy i rozdrobniłam ją za pomocą blendera. Dodałam ok. 500 g białego sera, miałam akurat sernikowy, taki w wiaderku. Wbiłam 2 jajka, wsypałam garść natki pietruszki, doprawiłam solą i pieprzem i tyle. Po wyrobieniu ciasta formowałam z niego niewielkie kotleciki i po obtoczeniu w bułce tartej usmażyłam na ciemnozłoty kolor.
I jeszcze jedna mała uwaga: do wody, w której gotowałam kaszę, dodałam kostkę rosołową.
Oto efekt mojej pracy:
Można je podawać z sosem grzybowym lub jako dodatek do mięs, warzyw itp.
Tak więc ugotowałam na sypko 300 g kaszy i rozdrobniłam ją za pomocą blendera. Dodałam ok. 500 g białego sera, miałam akurat sernikowy, taki w wiaderku. Wbiłam 2 jajka, wsypałam garść natki pietruszki, doprawiłam solą i pieprzem i tyle. Po wyrobieniu ciasta formowałam z niego niewielkie kotleciki i po obtoczeniu w bułce tartej usmażyłam na ciemnozłoty kolor.
I jeszcze jedna mała uwaga: do wody, w której gotowałam kaszę, dodałam kostkę rosołową.
Oto efekt mojej pracy:
Można je podawać z sosem grzybowym lub jako dodatek do mięs, warzyw itp.
Co ma pączek do ziemniaka?
Okazuje się, że może mieć całkiem sporo. Jakiś czas temu usłyszałam, że można coś takiego zrobić, ale nie do końca udało mi się zapamiętać przepis. Odtworzyłam go trochę na wyczucie i pewnie z pewnymi modyfikacjami.
Pączki wyglądają tak:
A robi się je bardzo prosto.
Składniki:
1/2 kg ugotowanych ziemniaków
5 dag drożdży
1/2 szklanki cukru (lub nieco więcej w przypadku cukru brązowego)
1/2 kg mąki, polecam orkiszową, ale oczywiście może być też pszenna
3 jajka
Ziemniaki od razu po ugotowaniu przeciskamy przez praskę lub solidnie rozdrabniamy tłuczkiem. Dodajemy do nich pokruszone drożdże, wsypujemy cukier, przesianą mąkę i wbijamy całe jajka. Ciasto zagniatamy i wyrabiamy tak długo, aż będzie odstawało od dłoni. Przykrywamy ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia. Następnie formujemy niewielkie pączki (jeszcze urosną!). Układamy je w dość dużych odstępach, ja używam do tego silikonowej stolnicy. I znów przykrywamy i zostawiamy do wyrośnięcia. Formując ciasto warto zwilżyć dłonie wodą lub olejem.
Wyrośnięte pączki wrzucamy na gorący tłuszcz, wybór zależy od indywidualnych upodobań, musi być jednak taki, który ma wysoką temperaturę dymienia. Opiekamy z dwóch stron na dość ciemny kolor, w innym wypadku nie dopieką się w środku.
Ostudzone pączki można posypać cukrem pudrem. Ja swoje polukrowałam, ponieważ został mi w lodówce zapas lukru.
Z tej porcji wychodzi około 20 całkiem sporych sztuk.
Pączki wyglądają tak:
A robi się je bardzo prosto.
Składniki:
1/2 kg ugotowanych ziemniaków
5 dag drożdży
1/2 szklanki cukru (lub nieco więcej w przypadku cukru brązowego)
1/2 kg mąki, polecam orkiszową, ale oczywiście może być też pszenna
3 jajka
Ziemniaki od razu po ugotowaniu przeciskamy przez praskę lub solidnie rozdrabniamy tłuczkiem. Dodajemy do nich pokruszone drożdże, wsypujemy cukier, przesianą mąkę i wbijamy całe jajka. Ciasto zagniatamy i wyrabiamy tak długo, aż będzie odstawało od dłoni. Przykrywamy ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia. Następnie formujemy niewielkie pączki (jeszcze urosną!). Układamy je w dość dużych odstępach, ja używam do tego silikonowej stolnicy. I znów przykrywamy i zostawiamy do wyrośnięcia. Formując ciasto warto zwilżyć dłonie wodą lub olejem.
Wyrośnięte pączki wrzucamy na gorący tłuszcz, wybór zależy od indywidualnych upodobań, musi być jednak taki, który ma wysoką temperaturę dymienia. Opiekamy z dwóch stron na dość ciemny kolor, w innym wypadku nie dopieką się w środku.
Ostudzone pączki można posypać cukrem pudrem. Ja swoje polukrowałam, ponieważ został mi w lodówce zapas lukru.
Z tej porcji wychodzi około 20 całkiem sporych sztuk.
poniedziałek, 26 stycznia 2015
Pierogi z soczewicą
Dziś w moim domu zagościły pierogi z soczewicą i od razu zyskały rzeszę fanów. Muszę przyznać, że sama byłam zaskoczona smakiem, który udało mi się uzyskać.
Ciasto jak zwykle zrobiłam zaparzając mąkę wrzątkiem. Wiąże się to wprawdzie z odrobiną dyskomfortu termicznego;-), ale warto.
Nadzienie też nie jest szczególnie skomplikowane. Ugotowałam czerwoną soczewicę i połączyłam ją z podsmażoną na oleju sporą ilością cebuli i odrobiną czosnku. Doprawiłam solą, pieprzem i ziołami. I tyle!
Pierogi były pyszne, a resztę farszu (wyszło mi go całkiem sporo) wykorzystałam do pasztecików z ciasta francuskiego. Na ciepło były jeszcze lepsze niż pierogi. Warto spróbować, pracy niewiele, a efekt naprawdę robi wrażenie. Smacznego.
P.S. Jutro będą pączki ziemniaczane:-)
niedziela, 25 stycznia 2015
Coś z Osieckiej
Życie nie stawia pytań,
Życie po prostu jest.
Czasem zębami zgrzyta,
a czasem łasi się jak pies...
Jeden z pięknych tekstów. Kilka ostatnich dni spędziłam w towarzystwie twórczości Agnieszki Osieckiej. Zawsze podobały mi się jej teksty, ale miałam z nimi do czynienia raczej pojedynczo, bez żadnego kontekstu. Zupełnie inaczej odebrałam je teraz. Trudno odmówić jej talentu, ale dopiero teraz dotarło do mnie, że wiele najpiękniejszych utworów powstało tylko dlatego, że ich autorka była całe życie nieszczęśliwa, a w kazdym razie nie mogła znaleźć takiego szczęścia, jakiego szukała. To z kolei skłoniło mnie do sięgnięcia po "Rozmowy w tańcu", czyli wywiad z Osiecką, w ktorym opowiada o swoim życiu. Saska Kępa, jej, ale też i moje ulubione miejsca i różne łączące nas sprawy. Nawet nie byłam tego świadoma. I teraz mam w glowie tę postać, niezwykłą, fascynującą, niesamowitą.
Życie po prostu jest.
Czasem zębami zgrzyta,
a czasem łasi się jak pies...
Jeden z pięknych tekstów. Kilka ostatnich dni spędziłam w towarzystwie twórczości Agnieszki Osieckiej. Zawsze podobały mi się jej teksty, ale miałam z nimi do czynienia raczej pojedynczo, bez żadnego kontekstu. Zupełnie inaczej odebrałam je teraz. Trudno odmówić jej talentu, ale dopiero teraz dotarło do mnie, że wiele najpiękniejszych utworów powstało tylko dlatego, że ich autorka była całe życie nieszczęśliwa, a w kazdym razie nie mogła znaleźć takiego szczęścia, jakiego szukała. To z kolei skłoniło mnie do sięgnięcia po "Rozmowy w tańcu", czyli wywiad z Osiecką, w ktorym opowiada o swoim życiu. Saska Kępa, jej, ale też i moje ulubione miejsca i różne łączące nas sprawy. Nawet nie byłam tego świadoma. I teraz mam w glowie tę postać, niezwykłą, fascynującą, niesamowitą.
czwartek, 22 stycznia 2015
Biegać czy nie biegać - oto jest pytanie!
Wprawdzie Szekspir zastanawiał się nad nieco innym zagadnieniem, ale gdyby się uprzeć, to i bieganie można pod to podciągnąć. W końcu sport jako sposób na dbanie o swój organizm prowadzi do owego bycia lub niebycia;-) Poza tym dla wielu ludzi jest sposobem na życie i stanowi jego sens. Czy więc to pytanie jest zupełnie bez sensu?
Długo myślałam, że bieganie nie jest dla mnie. Nawet mówiłam otwarcie, że biegać to ja na pewno nie będę. Nie lubię, nie umiem, męczy mnie to bardziej niż każdy inny sport. Po prostu odpada! Okazało się jednak, że nawet ja mogę zmienić zdanie w tej kwestii. Trudno mówić na razie o wielkim bieganiu, dopiero zaczynam, ale dzięki poradom, które wyczytałam w różnych miejscach, te początki są dość przyjemne. Może przyjemne to nie do końca trafne określenie. Nie jest tak źle w każdym razie. Bywa trudno, ale na razie mam na tyle dużo zapału, żeby próbować pokonywać własne słabości. Za to po bieganiu jestem z siebie bardzo dumna, że znów dałam radę. To z kolei daje mi motywację na kolejny dzień. Mam nadzieję, że wystarczy mi wytrwałości.
Długo myślałam, że bieganie nie jest dla mnie. Nawet mówiłam otwarcie, że biegać to ja na pewno nie będę. Nie lubię, nie umiem, męczy mnie to bardziej niż każdy inny sport. Po prostu odpada! Okazało się jednak, że nawet ja mogę zmienić zdanie w tej kwestii. Trudno mówić na razie o wielkim bieganiu, dopiero zaczynam, ale dzięki poradom, które wyczytałam w różnych miejscach, te początki są dość przyjemne. Może przyjemne to nie do końca trafne określenie. Nie jest tak źle w każdym razie. Bywa trudno, ale na razie mam na tyle dużo zapału, żeby próbować pokonywać własne słabości. Za to po bieganiu jestem z siebie bardzo dumna, że znów dałam radę. To z kolei daje mi motywację na kolejny dzień. Mam nadzieję, że wystarczy mi wytrwałości.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
CIASTO BANANOWE, CZYLI AMERYKAŃSKI BANANA BREAD
<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3531774490397217" crossori...
-
Babka piaskowa zawsze chodziła mi po głowie, ale jakoś się nie składało. W końcu się złożyło. Pierwsze wrażenie nie zapowiadało dalszej wspó...
-
0,5 kg mąki, dziś była pszenna gruboziarnista opakowanie drożdży instant 2 łyżeczki soli 0,5 l soku pomidorowego Dzisiejsze ...
-
Okazuje się, że może mieć całkiem sporo. Jakiś czas temu usłyszałam, że można coś takiego zrobić, ale nie do końca udało mi się zapamiętać p...



.jpg)

