wtorek, 22 lipca 2014

O zambijskim wolontariacie

Moja przyjaciółka wyjechała w tym roku na wolontariat do Zambii. Podziwiam chęci, odwagę trochę też, ale przede wszystkim jej wielkie serce dla dzieciaków, ktorymi się opiekuje.  Idąc śladem organizacji, która w pewien sposób objęła opiekę czy też patronat nad tamtejszym sierocincem, zajrzalam na jej stronę.  Organizacja dość znana, bo promowana przez Szymona Hołownię, ale do tej pory jakoś umknęły mi szczegóły jej działalności. Teraz wiem już więcej i zdecydowałam się na zdalną adopcję jednego dziecka.  Postanowiłam, że nie będę wybierać sama, jest tam opcja "pozwól dziecku znaleźć siebie" i właśnie z niej skorzystałam. Okazuje się, że wystarczy 25 zł,  aby dziecko mogło przeżyć cały miesiąc.  Jeśli dorzucimy kolejne 25 zł,  będzie miało również pieniadze na szkołę, za 100 zł miesięcznie ma zapewniony byt, naukę i opiekę medyczną.  Biorąc pod uwagę różne nieprzemyslane, drobne,  często niepotrzebne wydatki, nie ma się nad czym zastanawiać!  Właściwie ten pomysł chodził mi po głowie od dawna, teraz jednak znalazło się miejsce,  w ktorym mam pewność, że pieniądze rzeczywiście trafią do dziecka. Fajne jest też to, że dziecko może mieć więcej "rodziców adopcyjnych" i w ten sposób ma większe szanse na w miarę normalne dzieciństwo,  może powinnam raczej użyć określenia w miarę dostatnie,  bo trudno mówić o normalności,  jeśli dziecko jest w sierocincu.  Poza tym tworzą się sympatyczne grupy rodziców opiekujacych się tym samym dzieckiem.  Takie inicjatywy warto popierać, toteż z przyjemnością zamieszczam na moim blogu link do Kasisi, zagladajcie, pomagajcie jak możecie. Liczy się każda złotówka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

CIASTO BANANOWE, CZYLI AMERYKAŃSKI BANANA BREAD

<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3531774490397217"      crossori...