czwartek, 21 maja 2015

Targi Książki - już czekam na kolejne

   Ledwie skończą się jedne, a ja już marzę o następnych.
W tym roku znów dużo się działo. Wiele nowości, wielu autorów i wydarzeń towarzyszących.
    Jak co roku niezmiernie urzekał pan Janusz Leon Wiśniewski, targi bez niego nie byłyby tym samym. To człowiek, który pisze niezwykłe książki, które poza fabułą mają jakąś taką niezwykłą mądrość. W każdym razie do mnie trafia. Sądząc po oblegających go tłumach, nie tylko do mnie. Zaczęłam kiedyś oczywiście od "Samotności w sieci", którą ktoś później niestety postanowił zekranizować. Książka cudowna, film moim zdaniem marny. Trudno z niego zrozumieć cokolwiek, jeśli nie zna się pierwowzoru.
   Spotkałam się też z autorkami książek w klimacie zakopiańskim paniami Pauliną Młynarską i Beatą Sabałą - Zielińską. "Zakopane odkopane" przeczytałam dość dawno, teraz przyszła pora na drugą część "Zakopane - nie ma przebacz". Literatura specyficzna, ale dla mnie Zakopane niezależnie od wszystkiego to cudowne miejsce. W związku z tym interesuje mnie wszystko, co z nim związane.  Jak zwykle była pani Małgorzata Gutowska - Adamczyk, również z nową książką ("Fortuna i namiętności. Klątwa"), Chris Niedenthal, którego zdjęcia komunistycznej Polski są niesamowite, pani Hanna Krall - postać nie wymagająca komentarza, pani Małgosia Kalicińska, która wspaniale wplata w swoje powieści miejsca dobrze mi znane (uwielbiam szczególnie "Lilkę"). Absolutnie zaskoczyły mnie tłumy stojące do Philipa Zimbardo, autora książki o współczesnym mężczyźnie i jego życiowej nieporadności. Nie znam książki, może faktycznie warto się nią zainteresować, ale tego, co działo się wokół jej twórcy , po prostu nie da się opisać. Pojawiła się też pani Anna Ficner - Ogonowska. Takie moje odkrycie sprzed ponad roku. Zresztą dość przypadkowe, bo dostałam w prezencie ostatnią część historii Hani, zaczęłam więc od końca. Może to i babska książka, trochę romansidło, ale napisane świetnym językiem i po prostu przypadło mi do gustu. Nie mogę też zapomnieć o mojej znajomej autorce, pani Monice Kowaleczko - Szumowskiej i jej godnej polecenia literaturze dla młodszej młodzieży i dzieci. "Galop '44" w wyjątkowy sposób opowiada historię Powstania Warszawskiego, a "Fajna ferajna" jego Bohaterów. Tu oczywiście odzywa się we mnie taka patriotyczna nutka, a w zasadzie silne poczucie tożsamości narodowej. Bardzo mnie cieszy, że są ludzie, którzy w przystępny sposób opowiadają takie ważne historie tym młodszym Polakom. A z doświadczenia wiem, że oni chętnie słuchają i wcale nie jest dla nich obojętne to, co działo się dawniej.  Tak więc dziękuję, Pani Moniko!
   Nie sposób wspomnieć o wszystkich w jakiś sposób ważnych dla mnie autorach. Pominę tych, którzy - moim zdaniem - nie powinni się znaleźć jako "gwiazdy", ale takie to już prawa rynku i celebryci gdzieś muszą się promować, choćby nigdy nie przeczytali żadnej książki. Nie zamierzam oczywiście nikogo obrażać ani oceniać, po prostu mam mieszane uczucia, widząc na przykład córkę podpisującą książki nieżyjącego ojca, swoją drogą znakomitego dziennikarza, którego bardzo ceniłam. Ale widocznie tak musi być.
   Ach, jeszcze Eric Emmanuel Schmitt, Magdalena Parys ("Tunel" był świetny, "Magik" przede mną - kawał ciekawej historii z okolic Muru Berlińskiego),a z ciekawostek Matt Tyrmand - fajnie, że literatura Leopolda wraca znów do łask - uwielbiam język "Złego" i te opisy starej Warszawy.
   Zresztą co tu dużo opowiadać. Niezmiennie każdego roku cieszy mnie ilość ludzi odwiedzających targi. Przyjeżdżają z całej Polski, wiec chyba jednak z naszym czytelnictwem nie jest tak źle.
   Teraz zabieram się za książkę, wzdychając jednocześnie do pozostałych zakupów targowych, które czekają w kolejce, ale do wakacji coraz bliżej:-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

CIASTO BANANOWE, CZYLI AMERYKAŃSKI BANANA BREAD

<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3531774490397217"      crossori...