Wreszcie znalazłam wolniejsze popołudnie, aby wybrać się na spacer i przynieść z lasu jakieś smakowitości. Okazało się, że to ostatni moment na sosnowe pędy. Mimo oporów psa, który denerwował się, że zamiast spacerować, co chwilę się zatrzymujemy, udało mi się uzbierać wystarczającą ilość na syrop.
Teraz już czekam z niecierpliwością na efekty. Uwielbiam te wszystkie "eliksiry": z mniszka, akacji, świerkowy i właśnie sosnowy. Marzy mi się taki wiosenny syrop z sosny rosnącej nad morzem, podobno to jeszcze lepsza dawka dla zdrowia. Może kiedyś w końcu się uda...
czwartek, 21 maja 2015
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
CIASTO BANANOWE, CZYLI AMERYKAŃSKI BANANA BREAD
<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3531774490397217" crossori...
-
Babka piaskowa zawsze chodziła mi po głowie, ale jakoś się nie składało. W końcu się złożyło. Pierwsze wrażenie nie zapowiadało dalszej wspó...
-
0,5 kg mąki, dziś była pszenna gruboziarnista opakowanie drożdży instant 2 łyżeczki soli 0,5 l soku pomidorowego Dzisiejsze ...
-
Okazuje się, że może mieć całkiem sporo. Jakiś czas temu usłyszałam, że można coś takiego zrobić, ale nie do końca udało mi się zapamiętać p...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz